Dzień 6.



            Jako że wójek i ciocia wstają rano do pracy, to i ja z rana się zbieram. W planie mam powłóczyć się cały dzień po Rzymie. Miało być bez'motocyklowo. Dostać się do centrum publiczmymi środkami transportu. Ale wychodzi że szybciej i wygodniej się dostanę motoycklem.

            Więc ubieram się "lekko". Kilka niezbędnych rzeczy do kufra. Cała reszta bagażu zostaje u rodzinki ;-)

            Wyprowadzam motocykl bez bagażu przez bramę. I lecim w centrum.

            Rzym nawet o 8smej rano pełen ruchu. Ale motocykl bez bagażu znacznie lżejszy w prowadzeniu. Więc tak jak inni skuterowcy i motocykliści, wyprzedzamy wszystko w korkach. Dziwny kodeks drogowy. Zezwala na jazdę przeciwnym pasem, o ile inne pasy są zablokowane ;-) Sajgon ;-) Panie Boże jak oni tu jeżdżą!

            Motocykl parkuje znów pod Watykanem. Żarcie i woda do tankbaga. I idziemy na Rzym.

            Mam przewodnik i cały dzień. Budynki rządowe jakieś. Plac Trybunału czy czegoś takiego:

            Rzym ma kilka znanych placów. Idziemy na plac Navony.

            Poranna godzina. Rozkładają się malarze i malarki.

           Ponoć obelisk "Made In Egypyt". To może by go oddali?

            Inskrypcja na nim głosi. "Wyprodukowano w Egpcie, użwać w pozycji pionowej, gwarancja 3000 lat"

            Panteon. Ludzi jeszcze mało. Śpią.

            Więc sobie zwiedzamy.

            Pomnik Nieznanego Żołnierza. Pilnuje go Armia. Mają karabiny maszynowe. Ale nie strzelali do tursytów.

Idziemy dalej.

            Odrestaurowane Ruiny Forum Romanum.

            Ale najpierw Koloseum.

            Do Koloseum godzina czekania w kolejce. Rzesza tutystów. Można podotykać starych murów koloseum. Poniszczone. Nie. Nie od wieków. Od tysiecy turystów co codziennie tu czekają.

            Turystów masa. Słychać różne języki. Polskie też było słychać.

            Po wyjściu z Koloseum na turystów czeka batalia. Szturmują uliczni handlarze pamiątek. Hitem są statywy i statywiki do aparatów fotogramicznych. Nie zabrakło szturmu biżuterii i chust.

            Na Palatynie Zielono.

            Można w cieniu odpocząć. W miejscu gdzie tysiące lat temu, rzymianie jako jedna z kolebek kulturowych świata, spotykali się i żyli, ja jem kanapki.

            Forum Romanum Kolumna Jakaś:

            Dalszy spacer Rzymem. Fontanna Di Trevi. Że niby co? Że ładne i romantryczne miejsce? Że niby co???

            Do fontanny nieustanny szturm turystów. Byle się dopchać i zrobić fotkę!

           Na rogu kościół. Wstępuję. Cisza. Nie to co na zewnątrz.

            Dal takich widoków warto przyjachać do Rzymu. Maszyneria mimo wieków lata. :-)
 

            Wracamy. Sprzęt czeka:

            Wracamy na domostwo wójka. Tą samą drogą. W tych samych korkach. Wyprzedzając kierowców. Z polską tablicą rejestracyjną. Jutro zaczynamy powrót do domu. Jutro znów wracamy na codzienne nabijanie kilometrów...
 
 

Trasa: Rzym w kółko ;-)
20 km może ;-)
Total: 1722 km.
 
 

>> Dzień 5         >> Powrót      >> Dzień 7